poniedziałek, 17 lutego 2014

Do Mezőkövesd na ryby

Mój znajomy inżynier, Keri jest zapalonym wędkarzem. Kiedyś poprosiłam go, żeby zabrał mnie ze sobą na ryby i dzięki temu miałam okazję doświadczyć, jak to jest, jak po kilkugodzinnym, wydawałoby się beznadziejnym wyczekiwaniu, nagle łapie ryba jedna po drugiej.






Staw (Mezőkövesdi tó) jest bardzo blisko – tylko 3 km za miastem. Panujący tam spokój i cisza, a także piękne widoki przeniosły mnie szybko w zupełnie inną rzeczywistość. 




Na pamiątkę tych miłych chwil zrobiłam kilka zdjęć, na ostatnim z nich jest Keri, ze złapanym przez siebie karpiem o wadze 8,12 kg (którego zgodnie z przepisami na Węgrzech musieliśmy niestety wypuścić z powrotem do jeziora).